Pracując w służbie bhp, zauważyłam, że jako branża bardzo skupiamy się na przepisach, procedurach i wymaganiach. Dbamy o to, by ocena ryzyka zawodowego była dopracowana, a instrukcje bhp były opracowane nawet dla czajnika bezprzewodowego. 😉 To oczywiście jest ważne. Przepisy mają chronić pracowników i pomagać pracodawcy w realizacji jego obowiązku zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. To fundament.
Jednak papier jest cierpliwy, a rzeczywistość wygląda inaczej.
Bezpieczeństwo w pracy nie zależy wyłącznie od tego, ile procedur udało nam się napisać i jak dobrze zostały opracowane. Nie możemy zatrzymać się tylko na tym etapie. Dlaczego?
Bo w centrum każdego systemu bezpieczeństwa zawsze znajduje się człowiek. A człowiek nie zostawia swoich emocji, problemów i zmęczenia przed wejściem do pracy.
Czynnik ludzki – najsłabsze ogniwo?
Choćbyśmy wdrożyli najlepsze zabezpieczenia techniczne i stworzyli najbardziej dopracowane procedury, na końcu i tak zostaje człowiek i jego decyzje.
Do pracy nie przychodzi robot. Przychodzi człowiek.
Człowiek, który ma za sobą nieprzespaną noc z powodu chorego dziecka.
Człowiek, który od miesięcy żyje w przewlekłym stresie.
Człowiek, który właśnie przechodzi przez rozwód albo żałobę.
Człowiek, który każdego dnia pracuje pod ogromną presją czasu.
Człowiek, który daje z siebie wszystko, bo ciągle ma poczucie, że to wciąż za mało.
A wtedy o bezpieczeństwie często decydują sekundy.
Liczy się koncentracja.
Umiejętność podejmowania decyzji.
Poziom stresu.
Sposób reagowania w sytuacji kryzysowej.
Najlepsza instrukcja bhp nie pomoże, jeśli organizm znajduje się w silnej reakcji stresowej, a człowiek działa przede wszystkim automatycznie.
I właśnie tutaj zaczęłam dostrzegać coś, o czym w bhp mówi się coraz częściej.
Most między światami? Zagrożenia psychospołeczne.
To, co dla wielu brzmi jak miękkie, HR-owe tematy, w nowoczesnym bhp ma swoją twardą nazwę: zagrożenia psychospołeczne. Są one dziś uznawane za równie ważny czynnik ryzyka zawodowego jak hałas, niebezpieczne maszyny czy śliska nawierzchnia.
Różnica polega na tym, że nie zobaczymy ich gołym okiem.
Najczęściej wynikają z takich elementów organizacji pracy, jak:
- niewłaściwej organizacji pracy,
- nadmiernego obciążenia obowiązkami,
- niejasnych oczekiwań,
- złej komunikacji,
- braku poczucia sprawczości,
- konfliktów,
- niewłaściwego stylu zarządzania,
- braku wsparcia społecznego.
Ich konsekwencje są bardzo realne.
Mogą prowadzić do pogorszenia zdrowia psychicznego i fizycznego, zwiększać ryzyko wypalenia zawodowego, problemów z koncentracją czy długotrwałego stresu.
A to przekłada się na funkcjonowanie całej organizacji.
Pojawiają się absencje.
Rośnie rotacja.
Spada zaangażowanie.
Coraz częściej obserwujemy także prezenteizm — sytuację, w której pracownik jest obecny w pracy, ale z powodu złego samopoczucia lub wyczerpania nie jest w stanie pracować efektywnie.
To są realne koszty. Nie tylko finansowe.
Przede wszystkim ludzkie.
Jak w tym wszystkim pomaga trening mentalny?
I właśnie tutaj pojawia się drugi obszar mojej pracy — trening mentalny.
Wbrew obiegowej opinii nie polega on na pozytywnym myśleniu ani udawaniu, że wszystko jest w porządku.
Nie jest też zarezerwowany wyłącznie dla sportowców.
To świadoma praca nad umiejętnościami, które pomagają człowiekowi lepiej funkcjonować pod presją i skuteczniej radzić sobie z wyzwaniami.
Dzięki odpowiednim technikom pracownicy mogą uczyć się między innymi:
- jak rozpoznawać pierwsze sygnały narastającego stresu,
- jak regulować emocje w sytuacjach dużej presji,
- jak odzyskiwać koncentrację, gdy w głowie panuje chaos,
- jak budować zdrowe nawyki wspierające dobrostan,
- jak dbać o własne zasoby i energię, aby bezpiecznie wykonywać swoją pracę.
To nie zastępuje dobrego systemu bhp. To go uzupełnia i pomaga działać w warunkach presji i stresu.

Przyszłość bhp to spojrzenie na człowieka.
Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że skuteczne bhp nie kończy się na procedurach. Bezpieczeństwo zaczyna się dużo wcześniej.
Od sposobu, w jaki funkcjonuje człowiek.
Od jego koncentracji.
Od poziomu zmęczenia.
Od odporności psychicznej.
Od kultury organizacyjnej.
Dlatego łączę świat bhp z treningiem mentalnym.
Wierzę, że nowoczesna organizacja nie może chronić wyłącznie rąk i nóg swoich pracowników, ignorując to, co dzieje się w ich głowie.
Chcesz zgłębić temat?
Jeśli interesują Cię zagrożenia psychospołeczne w środowisku pracy, warto zajrzeć do:
ISO 45003:2021 – wytyczne dotyczące zarządzania ryzykiem psychospołecznym w systemach bhp.
EU-OSHA – materiały dotyczące stresu i zagrożeń psychospołecznych w pracy.
Połączmy kropki w Twojej organizacji.
Jeśli szukasz szkolenia bhp, które nie będzie jedynie obowiązkiem do odhaczenia, ale realnym wsparciem dla pracowników, chętnie porozmawiam o potrzebach Twojej organizacji.
Podczas bezpłatnej, 20-minutowej konsultacji wspólnie zastanowimy się, jak połączyć wymagania prawne z budowaniem kultury bezpieczeństwa opartej na świadomości, odpowiedzialności i odporności psychicznej.